20 najlepszych płyt 2015 roku

29/12/2015

Koniec roku to najlepszy moment na podsumowania muzyczne. Przez ostatnie 12 miesięcy mieliśmy wielkie powroty, zaskoczenia i zmiany trendów w muzyce. Przygotowaliśmy ranking 20 najlepszych płyt 2015 roku. Mieszanka rocka, soulu, popu i rapu. Zobaczcie, które albumy podbiły serca słuchaczy na całym świecie i który według nas zasługuje na miano płyty roku 2015.

  • Miejsce 20: Coldplay A Head Full of Dreams

coldplay.com

Moda na wydawanie niezapowiedzianych wcześniej płyt nadal trwa. Pionierką w tym była bez wątpienia Beyoncé, która przed samymi świętami w 2013 roku zaskoczyła wszystkich albumem o nazwie Beyoncé. W ślad za nią poszło już wielu artystów, ale nikomu nie udało się pobić sukcesu Queen B. Ostatnio próbowali tego dokonać chłopaki z Coldplay, którzy niespodziewanie zaprezentowali fanom nowy singiel Adventure Of A Lifetime i po krótkim czasie album A Head Full of Dreams. Płyta dobrze sprzedaje się, ale to ze względu na okres, w którym została wydana (przed samymi świętami). Ciekawa okładka nawiązuje do ich dorobku Mylo Xyloto z 2011 roku  i ma się wrażenie, że jest jego kontynuacją. Warto zwrócić uwagę na tytułową piosenkę A Head Full Of Dreams oraz na Hymn Fot The Weekend, w którym usłyszymy wspomnianą Beyoncé. Warto zaznaczyć, że chłopaki już w lutym wystąpią podczas przerwy Super Bowl.

officialcharts.com

Z nowym albumem Ellie Goulding wiązaliśmy spore nadzieje. Po genialnym Halcyon wiedziała, co jest jej największym atutem. Niestety Brytyjka poszła w zupełnie przeciwnym kierunku i skoncentrowała się na tworzeniu typowego radiowego popu. Chyba nigdy nie dowiemy się czy była to samodzielna decyzja wokalistki, czy przymus ze strony wytwórni. Patrząc jednak na pozycję Ellie na rynku muzycznym, powinna mieć więcej do powiedzenia na temat swojej własnej twórczości. Delirium zaserwował nam bardzo przeciętny materiał, który tylko i wyłącznie ze względu na kilka naprawdę solidnych pozycji znalazł się w naszym zestawieniu. Mowa tutaj przede wszystkim o On My Mind, Army czy Keep On Dancin’.

static.spin.com

Madonna średnio, co 3 lata wydaje nową płytę i tak jest już od ponad 30 lat. Przez ostatnią dekadę próbowała znaleźć swoje miejsce wśród młodszych koleżanek prezentujących nowoczesny i często drapieżny pop jak, np. Rihanna. Po chłodnym przyjęciu przeładowanego elektroniką albumu MDNA z 2012, Madonna wzięła się w garść i nagrała naprawdę dobrą płytę. Jest nim Rebel Heart, który promują trzy single (Living for Love, Ghosttown i Bitch I’m Madonna). Fani jak i krytycy są zgodni, że jest to jej najlepszy album od 10 lat, od czasów przebojowego Confessions on a Dance Floor. Posłuchajcie np. Inside Out i przekonajcie się, że Królowa Popu jest tylko jedna.

  • Miejsce 17: Hurts Surrender

Trzeci studyjny album brytyjskiego duetu to solidna dawka synthpopu, do którego zdążyli już nas przyzwyczaić. Brytyjczycy od zawsze kojarzą się z nostalgią, tajemnicą i smutkiem. Takie są ich największe hity Stay, Wonderful Life czy Blind. Ten krążek pokazał, że Hurts potrafią również bawić się przy nieco bardziej tanecznych rytmach. Dla fanów ich poprzedniej twórczości mamy dobrą informację. Na płycie nie zabrakło również bardziej monumentalnych kawałków.

  • Miejsce 16: Chvrches Every Open Eye

pastemagazine.com

Chvrches pochodzą ze Szkocji i zadebiutowali w 2011 roku genialnym singlem Recover. Długo kazali czekać na swój pierwszy w karierze album. Mamy jednak wrażenie, że warto było. Zespół serwuje nam niezapomnianą podróż po krainie synthpopu, w którym czuje się najlepiej. Już w czerwcu będziemy mogli posłuchać ich na żywo w Gdyni podczas Open’er Festival 2016. Do tego czasu pozostaje delektować się elektronicznymi dźwiękami z płyty. Proponujemy naszą podróż zacząć od arcydzieła jakim jest Leave A Trace.

  • Miejsce 15: Jack Ü Skrillex and Diplo Present Jack Ü

ukf.com

2015 rok to zdecydowanie rok Diplo, który wydał dwa świetne albumy. Pierwszy z nich powstał we współpracy ze Skrillex’em. To z niego pochodzi hit Where Are Ü Now, w którym usłyszeć można Justina Biebera. Nie jest to jedyna gwiazda, która dała się namówić do gościnnego występu. Usłyszeć możemy tutaj również m.in. Kieszę oraz Missy Elliot. Obowiązkowa pozycja na każdej imprezie sylwestrowej.

  • Miejsce 14: Justin Bieber Purpose

albumoftheyear.org

2015 rok upłynął również w rytmie przemiany Justina Biebera. Wrócił bowiem z całkiem nowym imagem i przede wszystkim stylem muzycznym. Współpraca m.in. ze Skrillex’em zaowocowała takimi hitami jak What Do You Mean czy Sorry. Niestety w naszym zestawieniu musi uznać wyższość swojej byłej. Na Purpose bowiem zbyt dużo utwór brzmi bardzo podobnie do siebie. Przez co w całkowitym odbiorze album wypada dość przeciętnie. Naszą uwagę przykuł duet Biebera z Halsey, który wypadł bardzo dobrze. The Feeling naszym zdaniem śmiało mógłby zostać czwartym singlem z krążka.

  • Miejsce 13: Selena Gomez Revival

idolator.com

Dojrzała, wypiękniała i nagrała dobry album Revival. Selena Gomez wcześniej kojarzona bardziej, jako gwiazda Disney’a i dziewczyna Justina Biebera, dziś już, jako prawdziwa gwiazda muzyki popularnej. Płyta zaskakuje, jest surowa, wydobywa z Seleny ciemną stronę, której jeszcze nie mieliśmy okazji poznać. Teledyski do singli prezentują seksualność i odwagę. Całość to nowy rozdział w życiu Gomez, który powinien trwać jak najdłużej.

  • Miejsce 12: Major Lazer Peace Is The Mission

albumoftheyear.org

Kolejna pozycja spod skrzydeł Diplo. Peace Is The Mission śmiało możemy nazwać albumem wakacji. To z niego bowiem pochodzi najwięcej przebojów tegorocznego lata. Za sprawą singla Lean On cały świat usłyszał o utalentowanej Dunce , której kariera nabrała teraz niesamowitego tempa. Trzeba pamiętać, że również z tej płyty pochodzi hit Powerful, w którym mieliśmy okazję odkryć dotąd nieznaną stronę Ellie Goulding. Gdyby nie Major Lazer wakacje te byłyby zupełnie inne. Na krążku usłyszymy ponadto Elliphant, Tarrusa Riley’a czy Pusha T.

  • Miejsce 11: Years & Years Communion

officialcharts.com

Jeden z największych debiutów 2015 roku – elektroniczne trio z Wielkiej Brytanii. Zaczęli od coverów by wkrótce uraczyć nas swoim przebojowym singlem King. Na ich punkcie oszalał chyba cały świat. Mieliśmy okazję posłuchać Years & Years na żywo w trakcie Open’er Festival i to co wyprawiali z publicznością nie sposób opisać. Cały namiot i zgromadzona wokół niego widownia tańczyła, śpiewała a ziemia po prostu trzęsła się – jedna wielka impreza.

  • Miejsce 10: Disclosure Caracal

amazon.com

Porzucili szybkie kawałki, przystopowali i poszli w kierunku R&B, nagrywając materiał na Caracal. Jednak Disclosure pamięta o starych korzeniach i przyjaciołach, którzy pomogli im w zdobyciu rozgłosu. Jednym z nich jest Sam Smith, którego ponownie zaprosili do współpracy. W ten sposób powstał utwór Omen. Utwory na Caracal brzmią świetnie. Album jest dopracowany w każdym szczególe. Polecamy posłuchać m.in. Magnets z Lorde.

  • Miejsce 9: Lana Del Rey Honeymoon

mad-music.pl

Jeśli pojawiają się zapowiedzi kolejnego albumu Lany Del Rey, to możemy być pewni, że będzie on pełen smutku, nostalgii, przemyśleń i mroku. I taka też jest trzecia płyta Lany Honeymoon. Niech Was kolorowa i piękna okładka nie zmyli. Artystka kolejny raz zabiera nas do swojego przepełnionego bólem świata. Taką Lanę uwielbiamy i jest to świetna alternatywa w muzyce, w której dominuje pop. Już pierwszy singiel High By the Beach pokazuje, że piosenkarka jest dalej w świetnej formie.

  • Miejsce 8: Kendrick Lamar To Pimp a Butterfly

genius.com

Kendrick Lamar to dobry kumpel legendy hip hopu Dr. Dre i modnego w ostatnich latach rapera A$AP Rocky. Takie znajomości dają mu styczność z różnym podejściem do muzyki. Z jednej strony jest historia, która miesza się z przyszłością. Wynikiem tego jest przerażająco dobry album To Pimp a Butterfly, w którym sięga do korzeni hip hopu ukazując je w nowoczesnym brzmieniu. Jest to prawdopodobnie płyta życia, która już teraz zapisuje się w kartach muzyki.

  • Miejsce 7: Drake If You’re Reading This It’s Too Late

rollingstone.com

O tym, że Drake za sprawą teledysku do singla Hotline Bling przez ostatnie tygodnie był bohaterem memów nie trzeba chyba nikomu wspominać. Nie patrzmy na płytę If You’re Reading This It’s Too Late z perspektywy tańczącego Drake’a. Krążek jest dobrym materiałem hip hopowym z wersjami, jakimi nie powstydziłby się sam Kanye West. Brak tu efektów specjalnych, jest tylko beat i głos rapera. Płyta, która swoją prostotą sprawia, że jest ciekawa i inna od pozostałych. Posłuchajcie 6 God lub 10 Bands żeby się przekonać do albumu If You’re Reading This It’s Too Late.

  • Miejsce 6: James Bay Chaos and the Calm

amazon.com

W czołówce naszego zestawienia ląduje kolejny debiutant z Wielkiej BrytaniaJames Bay. Już w lutym 2015 roku otrzymał nagrodę krytyków muzycznych Brit Awards. Kapituła zazwyczaj nie myli się w swoim wyborze. Wcześniej nagrodę tę otrzymywali m.in. Florence + The Machine, Ellie Goulding, Sam Smith czy Adele. Jego debiutancki krążek Chaos and the Calm zawędrował na sam szczyt list sprzedaży w Wielkiej Brytanii i pokrył się złotem. Album chwyta słuchaczy przede wszystkim swoją muzyczną autentycznością. Bardzo akustyczny i surowy w brzmieniu, jednocześnie urzeka lirycznymi tekstami i bardzo ciekawym wokalem Jamesa. Mamy nadzieję, że wkrótce usłyszymy go w Polsce.

  • Miejsce 5: The Weeknd Beauty Behind the Madness

muzoic.net

Jeszcze rok temu znany tylko nielicznym, dziś światowa gwiazda sceny muzycznej, która w 2016 roku pojawi się obok Rihanny na koncercie w Polsce. The Weeknd wypuszczając krążek Beauty Behind the Madness sprawił, że brudny R&B jest na czasie i wszyscy chcą go słuchać. Płyta za sprawą singla The Hills wydaje się mroczna, jednak w momencie, gdy posłuchamy In The Night lub Can’t Feel My Face wiemy, że możemy rozkręcić każdą imprezę.

  • Miejsce 4: Troye Sivan Blue Neighbourhood

troyesivanstore.com

Nikt nie spodziewał się, że końcówka roku będzie należeć do skromnego chłopaka z Australii. Do tej pory znany jedynie ze swojego kanału na YouTube, gdzie zamieszczał vlogi (wbrew pozorom rzadko tam śpiewał). Dzisiaj ma szansę zostać królem popu. Tak właśnie zaskoczył cały świat Troye Sivan, wydając swój debiutancki album Blue Neighbourhood. Niesamowite jest z jaką łatwością ten chłopak przemierza bezdroża dream popu, uzupełniając mijane pejzaże elektroniką i folkowymi elementami. Dopełnieniem tej całości jest delikatny i marzycielski wokal, który niektórym na pewno skojarzy się z twórczością Lorde. Troye okazał się do tego genialnym tekściarzem. Kariera nabiera dopiero tempa. Takim debiutem poprzeczka została założona bardzo wysoko.

Florence rozpoczęła nowy etap w swojej twórczości. Skoncentrowana na bardziej rockowym i przyziemnym graniu, zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę. W naszym przekonaniu to zagranie udało się. Fani pokochali nowe brzmienie Brytyjki, zaś odejście od nieco pozaziemskiego i rytualnego grania przyciągnęło rzeszę nowych słuchaczy. Krytycy rozpływali się nad nowym materiałem zespołu. Nic w tym dziwnego. Florence + The Machine zaserwowali nam muzyczną podróż przez krainę dźwięków, w której królują przede wszystkim gitara, bębny i instrumenty dęte. Nieco na bok odstawione harfa i fortepian, są uzupełnieniem bardzo orkiestralnego brzmienia albumu.

Jest niewielu na świecie artystów, którym można wybaczyć wszystko. Czekać długi czas na ich nową muzykę i być przy tym w 100% pewnym, że nie zawiedzie naszych oczekiwań. Do tego wąskiego grona muzyków należy Adele. Wydając płytę 25 pobiła wszelkie rekordy sprzedaży, które należały od 2000 roku do grupy NSYNC. Adele kochają wszyscy. Młodzi jak i starsi słuchacze, fani rapu, rocka i elektroniki. Krążek 25 zapewne znalazł się nie pod jedną choinkę, jako prezent. Piosenkarka dalej zaskakuje swoim pięknym głosem, który nie potrzebuje pomocy komputera. Kompozycje są melodyjne i bogate w instrumenty.

  • Miejsce 1: Dr. Dre Compton

Dr. Dre to prawdziwy wizjoner hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Jego ostatni album studyjny o nazwie 2001 pochodzi z 1999 roku. Na nowy krążek kazał czekać aż 16 lat. Powrót po tak długim czasie dla artysty jest nie lada wyzwaniem. Albo się wraca na szczyt albo jest się już spalonym na rynku muzycznym. W sierpniu 2015 roku bez większego rozgłosu Dr. Dre zaprezentował Compton. Płyta powstała na potrzeby filmu biograficznego o grupie hip hopowej N.W.A. Krążek zaskakuje świeżością, dobrymi zwrotkami i mocnym bitem, którymi artysta zasłynął. Dr. Dre pokazał, kto jest królem hip hopu i żaden inny muzyk nie umywa się do niego. Na Campton oprócz starych dobrych kolegów jak Eminema, Xzibita, Snopp Dogga, usłyszymy The Game i Kendricka Lamara. Posłuchajcie Talk About It lub Talking to My Diary żeby się przekonać, że Dre nic a nic się nie zestarzał.

*źródła zdjęć rollingstone.com

~Mateusz i Krzysiek

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter


18 comments

  1. Ciekawy ranking. 2015 rok przyniósł sporo dobrej muzyki, w rożnych gatunkach, również w Polsce. Pojawiło się sporo płyt, które zagościły u mnie na trochę dłużej, niż kilka przesłuchań. Cieszy mnie obecność w rankingu Hurts, Jamesa Baya, Florence i Kendricka

Post a new comment