More London

12/10/2013
More London (fot. Krzysztof Stefaniak)

Stosunkowo niedawno mieliśmy przyjemność odwiedzić Londyn – miejsce pielgrzymki każdego urbanisty. Miejsce, które jest pierwszym bohaterem wpisu, odkryliśmy w sumie przez przypadek. Wcześniej nie znałem go z żadnych artykułów ani też przewodników, które tak wnikliwie studiowałem przed wyjazdem. Z tego miejsca pragniemy podziękować Milenie, towarzyszce podróży, która była do końca uparta i zmusiła nas, żebyśmy koniecznie poszli zobaczyć City Hall.

Miejsce, które wzbudziło w nas olbrzymi zachwyt i na stałe zapisało się nam w pamięci to More London. Jest to kompleks budynków zlokalizowany na południowym brzegu Tamizy. W jego skład wchodzi nowy, wspomniany już City Hall, czyli nowoczesny ratusz miejski, kompleks budynków z powierzchniami biurowymi i handlowymi oraz sieć przestrzeni publicznych w postaci: amfiteatru nazywanego The Scoop, pieszego deptaku a także placu z ekspozycją widokową na Tower Bridge, Tower of London oraz północną panoramę Londynu ze słynnymi wieżowcami dzielnicy The City.

Co tutaj wzbudziło nasz zachwyt? Przede wszystkim jakość wykonania oraz interdyscyplinarność projektu. Architektura w tym miejscu jest dopracowana w każdym detalu. Już na samym początku w oczy rzuca się wykorzystana w tym miejscu kostka. Jest ona unikatowa w skali miasta, dzięki czemu stanowi pewnego rodzaju dywan miejski. Jesteśmy pewni, że pokazując jakiemukolwiek Londyńczykowi zdjęcie, przedstawiające wyłącznie fragment chodnika z deptaku, od razu będzie wiedział o jakie miejsce pytamy. Drugi walor miejsca – dobór kolorów, gra światłem. Idąc i obserwując to miejsce z bliska dokładnie widać jak bardzo przemyślany został ten projekt jeszcze na desce kreślarskiej architekta. Nie znajdziemy tutaj ani jednego obiektu, który moglibyśmy nazwać tandetą. Nie ma tutaj śmietników, które odbiegają standardem i stylem od reszty. Trakt jest sprytnie poprowadzony między dwoma budynkami biurowymi z piękną ekspozycją widokową na Tower Bridge. Przez całą jego długość przebiega niewielkich rozmiarów kanał wodny, który świetnie nawiązuje do płynącej nieopodal Tamizy. Całość przestrzeni dopełniona została nasadzeniami drzew oraz sporej wielkości granitowymi prostopadłościanami, po której delikatnie spływa woda.
Idąc dalej ku światłu (Tower Bridge) dojdziemy do placu wykonanego w formie tarasu widokowego. Z tego miejsca możemy podziwiać wspomniany już wcześniej północnobrzeżny waterfront Londynu, Tower Bridge, City Hall czy też Tower of London. Cała przestrzeń urozmaicona została przedstawionymi już na zdjęciach wyżej nasadzeniami oraz prostopadłościanami, które w tym miejscu jednak pełnią funkcję ławek. Całość dopełnia system fontann, które nie stanowią oddzielnej formy, lecz są częścią nawierzchni.

Udając się poziom niżej, natrafimy na drugi plac nazywany The Scoop. Pomysłowość jego projektantów (Townshend Landscape Architects) polegała na tym, że zaprojektowali go w formie amfiteatru, dzięki czemu regularnie odbywają się tutaj różne wydarzenia kulturalne – koncerty, występy, spektakle. Kierując się za City Hall w kierunku Tower Bridge możemy zobaczyć jak pomysłowo londyńczycy wykorzystują wolną przestrzeń. Fragment zielonego niewielkiego zbocza przekształcili w schody z pasami zieleni. To idealne miejsce aby usiąść w słońcu, zjeść lunch czy też spotkać się z przyjaciółmi. Ciekawostka! W Wielkiej Brytanii dba się o to, co zaprojektowało i zbudowało się za olbrzymie pieniądze, dlatego regularnie możemy spotkać tutaj serwis dokładnie myjący nawierzchnię More London oraz innych przestrzeni publicznych w mieście. Brawo!

Nad całością More London czujnie czuwa The Shard – najwyższy budynek Unii Europejskiej, ale sam w sobie nie jest częścią kompleksu. Całość inwestycji została zakończona stosunkowo dawno, bo w 2006 roku, co idealnie obrazuje jak bardzo polskie przestrzenie publiczne odbiegają od standardów zachodnich. Nasze projekty nawet z bieżącego roku, nie są w jakimkolwiek stopniu tak uniwersalne i kreatywne jak ten z ubiegłego dziesięciolecia w Londynie… Zdaję sobie sprawę, że zaraz posypią się komentarze, że marudzę i wybrzydzam, ale jeśli nie zaczniemy zwracać większej uwagi na estetykę przestrzeni nas otaczającej teraz, to kiedy? Niedługo obudzimy się w tak paskudnym otoczeniu, że koszt jego estetyzacji nas przerośnie, więc może warto zacząć przykładać uwagę już do pojedynczych projektów? Wyjdzie taniej.

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter


4 comments

Post a new comment