Jarek Wist o nowej płycie: „Nie zabiłem swojej duszy” [Wywiad]

20/10/2015
fot. Jowita Romaniuk - LIVE MUSIC & FASHION - Jarek Wist x MILL'S (72)

Jarek Wist / fot. Jowita Romaniuk

Jest młody, zdolny i potrafi połączyć miłość do rocka, jazzu i popu. Przeczytajcie naszą rozmowę z Jarkiem Wistem, który ostatnio wydał nową płytę Na swojej skórze. Zdradza nam, jak skutecznie balansuje między różnymi gatunkami muzycznymi i opowiada o życiu we Włoszech.

Do tej pory głównie kojarzony byłeś ze swojej swingowej natury. Dobrze pamiętamy płytę Swinging with Sinatra. Nie obawiasz się, że pójście w stronę muzyki pop ostatnim krążkiem Na swojej skórze, sprawi, iż część Twoich słuchaczy będzie tęsknić za tamtym wcieleniem?

Jeśli ktokolwiek będzie tęsknić za dawnym Jarkiem, to raczej dobrze. Nie zabiłem swojej duszy. Postanowiłem raczej odsłonić inną jej stronę. Jako dwudziestolatek fascynowałem się rockiem progresywnym i ogólnie szerokimi brzmieniami gitarowymi, jakie np. można znaleźć w twórczości zespołu Coldplay. Jarek Wist, to nie polski Frank Sinatra, lecz artysta, który idzie swoją drogą i stara się nią żyć i doświadczać, przede wszystkim duchowo.

Planujesz jeszcze przygodę z muzyką Sinatry?

Oczywiście, że tak. Nadal mam koncerty z projektu Swinging with Sinatra, zarówno w wersji jazzowo – kameralnej, w małych składach, jak i w filharmoniach, z towarzyszeniem orkiestry smyczkowej. Ze względu na setną rocznicę urodzin Franka Sinatry, wspólnie z moim wydawnictwem planujemy realizację dużego projektu telewizyjnego, wspartego przez stację telewizyjną. Szczegóły podamy niebawem.

Dziś Jarek Wist zdejmuje garnitur i zakłada skórzaną kurtkę. Jest wygodniejsza?

Pewnie, że tak, choć czasem zastanawiam się czy ona do mnie pasuje tak na 100%. By the way… Kurtkę i marynarkę powinien mieć każdy. Czuję, że nie chciałabym zakładać marynarki na scenę, jeśli nie jest to koncert z cyklu Swinging with Sinatra. Do dziś często zastanawiam się nad własnym ubiorem. Wciąż szukam swojego kanału i nawet, gdy czasem błądzę, to wiem, że prędzej czy później otoczę się ludźmi i dźwiękami, które mnie wzniosą ponad „mgłę”.

fot. Jowita Romaniuk - LIVE MUSIC & FASHION - Jarek Wist x MILL'S (77)

Jarek Wist / fot. Jowita Romaniuk

W jakich okolicznościach powstawała płyta Na swojej skórze?

Melodie, oprócz dwóch utworów autorstwa Piotra Siejki, powstawały w mojej głowie tak zazwyczaj po godzinie 1 w nocy. Wraz z nimi, bardzo często przychodziły do mnie słowa. Naturalnie, w trakcie pracy nad utworami, bardzo często wraz z Piotrem zmienialiśmy lekko linie melodyczne, by nadać im pewnej lekkości. Niektóre piosenki tworzyliśmy razem. W tekstach można znaleźć wiele nawiązań do tematyki nocy, snu czy tęsknoty. Jednym z takich najbliższych mi utworów jest Notte (noc), który opisuje pewnego rodzaju walkę duszy z tym, co nas niszczy.

Kliknij i zobacz recenzję płyty Jarka Wista Na swojej skórze

Noc jest dla Ciebie inspiracją?

Powiedzmy, że był to jedyny moment, kiedy znajdowałem czas dla siebie. Nie można spokojnie tworzyć, kiedy o 7 rano budzi cię szczekanie psów zza ściany, a potem towarzyszy ci masa rzeczy, które cię nie dotyczą albo kompletnie nie interesują. Od niedawna postanowiłem zmienić parę rzeczy: ograniczyć do minimum wegetację w świecie wirtualnym na rzecz obserwacji tego co „za oknem” i oczywiście podążać za rzeczami, których mam głód. Jeśli chodzi o noc, to jest to najlepszy moment, by uświadomić sobie o ilości i sile swoich lęków takich „robali”, które nas niszczą. Na swojej skórze już nagrane, czeka sobie spokojnie na kogoś na sklepowych półkach. Teraz zdecydowanie wolę dzień i słońce.

Jakie emocje towarzyszyły Ci przed premierą albumu, w trakcie i dziś, kiedy już wypuściłeś trzy single promujące?

Przed wydaniem płyty towarzyszy mi bardzo dużo stresu i nerwów. Czy poprawiłem już wszystko tak jak chciałem, czy wszystko jest na poziomie. Po wydaniu czekam na reakcje, ale nauczyłem się, że nigdy wszystkim nie dogodzę. To jest po prostu niemożliwe. Jak każdy artysta, wierzę w swoją twórczość, choć wiem jak ciężko przedostać się do pewnych przestrzeni, w których można osiągnąć sukces. Cieszę się, ze mam coraz więcej fanów, którzy czekają na moją muzykę.

Ostatnio zobaczyliśmy teledysk do piosenki Falująca, który nagrałeś w rodzinnym Inowrocławiu. Jak się realizuje wideo w miejscu, w którym dorastałeś?

Na początku czułem się dziwnie, bo znalazłem się w mieście, w którym spędziłem większość swojego życia. Ucieszył mnie fakt, iż Inowrocław zaprosił mnie do siebie a ja mogłem pokazać w klipie najpiękniejsze miejsca, w których niegdyś spędzałem bardzo dużo czasu, np. w Parku Solankowym, gdzie znajdują się największe w Polsce tężnie.

JW, 'Na swojej skórze', ALBUM PHOTO (4)

Jarek Wist / fot. Kamila Kozińska

Przeglądając tytuły piosenek z nowej płyty, mamy wrażenie, że próbujesz zakończyć pewny etap w swoim życiu związany z miłością. Najpierw retorycznie pytasz Jak mam zapomnieć, mówisz Nie ratuj mnie, później tęsknisz w utworze Otuleni sobą i nagle biegniesz – Biegnę. Czy jest to szczery pamiętnik?

Ooo nie! (śmiech) Kolejność płyty zależna jest bardziej od stylistyki muzycznej, tj. w pierwszej kolejności chciałem zestawić nagrania podobnie muzycznie. Oprócz piosenek, które mówią o mnie, na płycie znalazły się utwory, opowiadające historie moich bliskich znajomych. W każdym bądź razie, niczego nie zamierzam zamykać, czy podsumowywać.

Śpiewasz również w języku włoskim. Odnaleźliśmy piosenkę Tra sogno e realtà. Skąd miłość do Włoch?

W Italii zakochałem się już w 1999 roku. Zwiedzenie północnej i środkowej części Półwyspu Apenińskiego sprawiło, że postanowiłem tam powracać i m.in. studiować w Wenecji. Pokochałem kulturę, mentalność, architekturę i kuchnie, a teraz tym w znacznym stopniu żyję. Kiedy wydałem pierwszą płytę, postanowiłem, że na każdym albumie znajdzie się chociaż jeden utwór zaśpiewany w języku włoskim.

Swoją karierę rozpoczynałeś w programie „Szansa na sukces”. Jaki jest Twój stosunek do współczesnych programów typu talent show? Gdybyś dopiero teraz zaczynał swoją przygodę z muzyką, to wziąłbyś udział?

Pewnie, że bym wziął. Okazuje się, że młodzi nie mają innych szans chociaż dzisiejsze show częściej szkodzi niż pomaga. To wszystko jest mega stresujące i mało w tym prawdziwej sztuki. Szansa na sukces, produkowana przez Elżbietę Skretkowską, bardziej skupiała się na wyszukiwaniu charakterów.

Wczoraj garnitur, dziś skórzana kurtka a jutro?

Zobaczymy! Na pewno będzie to styl, z którym będę się utożsamiać. Czuję, że jeszcze nie jedno „wydrę”.

 

~ rozmawiał Mateusz i Krzysztof

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter


10 comments

  1. Świetna rozmowa. Jarek Wist to duma naszego miasta. Wielki artysta, którym możemy się chwalić. Pozdrawiamy z pięknego Inowrocławia. <3

Post a new comment