LASS. MADE IN POLAND. [Wywiad]

19/04/2015
Kasia Klimczyk / LASS photo by Laura Weyl

LASS photo by Laura Weyl

Eksperymentuje z muzyką i wizerunkiem. Występuje na scenach klubowych na całym świecie. Twierdzi przy tym „chcę by moja muzyka dotarła do ludzi”. Śmiało możemy mówić, że jest naszym towarem eksportowym. Poznajcie LASS z Krainy Czarów.

Obserwuję Cię od kilku lat i widzę jakie zmiany w Twojej twórczości zachodzą. Występowałaś jako Kasia Klimczyk, dziś jako LASS. Kim ona jest?

LASS to Kasia Klimczyk, tylko bardziej ukształtowana i dojrzała muzycznie. Kompozytorka, autorka tekstów, wokalistka i producentka. Wybrałam sobie pseudonim by skupić uwagę innych na mojej muzyce, a nie na mnie samej. Poza tym jako LASS zaczęłam produkować swoje piosenki, wcześniej zajmował się tym m.in. Kuba Lenarczyk.

Co jest takiego w Stanach Zjednoczonych, że Cię do nich tak ciągnie?

Czuje się tam wolna i mogę pozwalać sobie na szaleństwa. Te związane ze sposobem bycia, stylem, rodzajem muzyki, którą robię. Ludzie traktują mnie tam jak muzyka. Nigdy nie chciałam pojechać do Ameryki. Przez przypadek poleciałam do Nowego Jorku, bo mój ówczesny chłopak jechał tam ze znajomymi. Ja wtedy studiowałam i nie chciałam zawalić semestru… ale pojechałam. Nowy Jork oddał mi dużo miłości. Zagrałam tam dużo koncertów, ludzie chętniej współpracują. Poza tym poznałam kilka osób, z którymi do dziś się przyjaźnię.

Tam również nagrałaś jedną ze swoich ostatnich piosenek – Wonderland, która jest dopracowana w każdym calu. Jak powstał ten projekt?

Wonderlandu miało nie być, powstał przez przypadek. Jest sumą współpracy wielu utalentowanych osób. W Nowym Jorku jestem bardziej aktywna towarzysko i na samo robienie muzyki nie mam dużo czasu, zbyt wiele pokus na około. Moja przyjaciółka, fotografka Anna Bloda, wręcz zmusiła mnie do jej napisania, z czego śmieje się do dziś. Powiedziała: „musisz zainspirować się miastem i zrobić jakąś piosenkę, jakąkolwiek!”. I tak skomponowałam Wonderland. Muzycznie, ogromny wpływ na tę piosenkę miał Marek Dziedzic – jeden z lepszych producentów w Polsce, do którego przyszłam z myślą ulepszenia piosenki. Niby forma była już skończona, ale czegoś mi tam brakowało. Z Markiem zrozumieliśmy się bez słów. Nie dając mi dojść do słowa, zrobił to co chciałam, a nawet dużo więcej. Dzięki czemu piosenka dostała nowe życie. Dodał m.in. tłuste synthy, à la drum and bass, z których długo się śmialiśmy, ale nie widziałam opcji by w finalnej wersji ich nie było. Przy masteringu piosenki pomógł także Adam Toczko, świetny inżynier dźwięku. Sam teledysk powstał w Nowym Jorku, jako owoc pracy z Anią Blodą. Zaprosiłyśmy do współpracy Jorge’a Wright Gitoo, modela, który wystąpił ostatnio w najnowszej kampanii Marc’a Jacobsa. Teledysk jest połączeniem stylu charyzmatycznej Ani Blody i LASS. Jesteśmy bardzo inne, ale jest jakaś taka częstotliwość, na której dogadujemy się jak nikt inny.

Przeglądając Twoją stronę internetową lub oglądając teledyski, mam wrażenie, że tworzy je artystka z zachodu a nie z Polski. Dla kogo jest Twoja muzyka?

Wydaje mi się, że słuchają mnie ludzie, którzy mają podobną wrażliwość do mojej. Nie mam zaplanowanego targetu, do którego chce dotrzeć. Po prostu skupiam się na robieniu muzyki.

Jak rozmawialiśmy ostatni raz, byłaś skromnie ubrana na czarno, miałaś ciemny kolor włosów i jedynie Twoje oczy wyróżniały się, bo były pokryte złotym brokatem. Dziś jesteś cała kolorowa, czuć w Tobie niezależność. Skąd taka zmiana?

Czuję się bardziej swobodna i świadoma tego kim jestem. Mój styl jest wyraźny, czasem krzykliwy i świecący, ale potrafię być też elegancka i skromna, z brokatami lub bez. Wszystko zależy od tego na co mam ochotę.

Zdajesz sobie sprawę, że jesteś osobą, która poprzez swoją muzykę i takim sposobem na życie, jest inspiracją dla innych?

Jeśli tak jest, to bardzo mnie to cieszy. Staram się tworzyć bodźce, które mogą otworzyć umysł i poruszyć serce. Były piosenki w moim życiu, które znaczyły dla mnie więcej, coś zmieniły, zainspirowały mnie. Cieszę się, że teraz moje piosenki mogą tak zadziałać na innych.

Jakie to były piosenki i kim się inspirujesz?

Retrograde James Blake, Teardrop Massive Attack, Chciałbym umrzeć z miłości Myslovitz. Są to piosenki, które wywołują u mnie bardzo dużo emocji, kojarzą się z różnymi etapami życia. Inspirują mnie natomiast ludzie, którzy są blisko mnie. Dla mnie najbardziej kreatywne są złe emocje jak złość, smutek. Wtedy powstają najlepsze i najprawdziwsze piosenki.

LASS photo by Laura Weyl

LASS photo by Laura Weyl

Co uważasz swoim największym osiągnięciem będąc artystką?

Dużym osiągnięciem dla mnie jest to jak bardzo się rozwinęłam, przy czym konsekwentnie robię to co czuję i nie ulegam „złym wpływom”. Sprawia mi satysfakcję, że ludzie doceniają to co robię. Pomimo trudności jakie można napotkać w dżungli, jaką jest showbiznes, nadal chcę mi się to robić. Można to odebrać jako osiągnięcie albo szaleństwo.

No właśnie, showbiznes. Kilka lat temu wzięłaś udział w programie typu talent show. Otworzyło to jakieś drzwi czy to tylko łatka, która jest doczepiana do uczestnika?

Nie żałuję, że wzięłam udział w tego typu programie. Chciałam spróbować spełnić swoje marzenia. Dziś jest to dobre miejsce by się pokazać. Spójrz chociażby na Dawida Podsiadło czy Monikę Brodkę. Łatka była i pewnie będzie. Moją ambicją nigdy nie było bycie super cool alternatywnym muzykiem z podziemia, chcę by moja muzyka dotarła do ludzi, do mass.

Ja wyszłam z tego cało. Nie dałam z siebie zrobić produktu. Robię muzykę, jaką chcę a nawet zmotywowało mnie to do tego by zacząć produkować muzykę na własną rękę. Pojawili się też słuchacze, którzy, może gdyby nie TV, nie mieliby okazji mnie poznać.

Zastanawiam się, skoro robisz tak duże kroki w muzyce, kim będziesz za rok, trzy lata lub pięć?

Hmm, kto to wie. Przyszłość jest wielką niewiadomą. Póki co chcę wydać album, który praktycznie jest już gotowy.

Gdzie Cię spotkamy w najbliższym czasie?

25 kwietnia zagram na Spring Break Festiwal – (sobota/Good Time Radio/22:00) Warto przyjechać. Jest to jeden z fajniejszych polskich festiwali, który promuję nową muzykę.

LASS photo by Laura Weyl

LASS photo by Laura Weyl

 ~ Mateusz

Chcesz być z nami na bieżąco? Zajrzyj na naszego facebooka i instagram.

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter


10 comments

  1. Kasia Klimczyk / LASS jest super <3 Piękna, zdolna. Życzę jej sukcesów! Świetny wywiad :-)

  2. Dziewczyna od tylu lat nagrywa muzę a nie moze nagrać płyty. Dobrzy artyści sie marnują na rzecz badziewa. Pozdrawiam surfblog.pl oraz LASS :-)

Post a new comment