Recenzja filmu Alicja w krainie pracusiów [WFF 2015]

10/11/2015
Alicja w krainie pracusiów (mat. prasowe)
7.3

Podczas tegorocznego Warsaw Film Festival mieliśmy prawdziwy wysyp świetnych czarnych komedii. Z pewnością możemy do nich zaliczyć dzieło koreańskiego kina – Alicja w krainie pracusiów w reżyserii Ahn Gooc-Jin.

Produkcja opowiada historię Soonam i jej męża. Oboje toną w długach. Bohaterka ciężko pracuje od samego dzieciństwa. Jej małżonek pozostaje bezrobotny od prawie 12 lat. Soonam płaci rachunki za siebie i bezrobotnego męża. Mimo, że łapie się każdej możliwej pracy, ich długi wciąż tylko rosną. Prawdziwym gwoździem do trumny staje się rachunek za pobyt męża w szpitalu. Na domiar złego bohaterka dowiaduje się, że dzielnica, w której mieszkają ma zostać zrównana z ziemią. W pewnym momencie miarka goryczy się przelewa i Soonam ma tego dość. Narastająca przez laty frustracja i poczucie beznadziejności kończą się wzmożoną agresją i morderstwem.

Za reżyserię odpowiada Ahn Gooc-Jin – pochodzący z Seulu koreański reżyser i scenarzysta. Alice in Earnestland to jego pierwszy film fabularny. Został doceniony i nagrodzony główną nagrodą na tegorocznym festiwalu w Jeonju.

Zobacz również recenzję filmu Mężczyźni i kurczaki [WFF2015]

Alicja w krainie pracusiów to czarna komedia, która bawi, zaskakuje i szokuje widza. Produkcja momentami w okrutny sposób obnaża tę ciemną stronę koreańskiej pogoni za pieniądzem.

31 Warsaw Film Festival 2015

Udostępnij na:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Nasza ocena

Mateusz
7
Krzysiek
7.5

6 comments

Post a new comment