Recenzja filmu Język Uniwersalny – WFF 2013

25/10/2013
6.5

Czy na całym świecie możemy śmiać się z tego samego? Amerykański scenarzysta pisząc dialog, dobiera takie żarty, które wszędzie mają być tak samo zabawne. Co się dzieje jak dochodzi do tego cenzura? Stand-uper Mark Breslin chce to sprawdzić i wyrusza niezwykłą w podróż po świecie.

Mark Breslin jest jedenym z najbardziej znanych i docenianych stand-uperów w Kanadzie. Ten typ humoru za oceanem jest bardzo popularny. W Polsce również, chociaż nadal uważam, że działa on w podziemiach. Cechą charakterystyczną jest używanie niecenzuralnych słów, dowcipy o samych sobie lub o zebranej publiczności, która śledzi występ. W  A Universal Language (Język Uniwersalny), artysta chce walczyć z cenzurą i dyskryminacją jaka panuje w Izraelu. Zbiera grupę komików z Kanady i wspólnie wyruszają w trasę koncertową do Ziemi Świętej. Podczas 8-dniowej wyprawy, cały czas ich poczynania rejestruje kamera. Występują na kilku scenach. Ich widownią są głównie emeryci i Żydzi. Cały czas balansują na granicy, nie znając tutejszej kultury, nie mając pojęcia, że żarty dotyczące polityki mimo, że śmieszą amerykanów to tutaj jest to odbierane jako obraza.

Zobacz już teraz film Szare Miasto z Warsaw Film Festival 2013

Zatem jakie jest rozwiązanie? Okazuje się, że temat seksu oraz głośne wykrzykiwanie słowa „fuck” jest odbierane podobnie jak w Kanadzie, czy w innych krajach. Spotkamy się z różnymi reakcjami publiczności. Jedni oburzeni wychodzą z sali, drudzy mają skwaszone miny, lecz są i oklaski, czyli to co artysta lubi najbardziej. Największa nagroda za występ.

Dzięki filmowi Język Uniwersalny, możemy zobaczyć jak różni się kultura. Przy okazji pokazuje również elementy wspólne, czyli to co może nas z innymi połączyć. Obraz możecie zobaczyć w kinach studyjnych. Czy spotkaliście się ze stand-upem w Polsce? Byliście kiedyś na takim występie? Piszczie.

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Nasza ocena

Mateusz
7
Krzysiek
6

4 comments

Post a new comment