Women For Hire – świeży powiew w muzyce [WYWIAD]

14/05/2015

Women For Hire

Pochodzą z Wrocławia, chociaż ich dźwięki brzmią, jakby były z zachodu. Mówią skromnie „chcemy tworzyć muzykę, której przyjemnie się słucha”. Niedawno zadebiutowali na festiwalowej scenie, a dziś opowiadają o tym jak się poznali, planach na przyszłość i wpadkach… Zobaczcie i dołączcie do zwariowanego świata grupy Women For Hire.

Kim jest Women For Hire?

Women For Hire był do tej pory duetem producenckim, który rozwija się obecnie w kolektyw, aby na żywo jak najbardziej nasycić muzykę elektroniczną ludzką energią. Ja (Mateusz) i Krzysztof jesteśmy braćmi. Jesienią 2014 wpadliśmy na konkretny pomysł na nowe utwory. Rozpoczęliśmy pracę nad pierwszą piosenką pt. Time To Waste. Gdy powstało demo, zdecydowaliśmy wzbogacić aranżację kobiecym wokalem. Zaczęliśmy się wtedy rozglądać za właściwą osobą, która dopełni wizję, którą chcieliśmy zrealizować. Sofii również poszukiwała kogoś do współpracy i tak przecięły się nasze ścieżki. Ucieszyło nas, że też jest zorientowana na nową muzykę oraz, że rozumiemy się i wiemy, w jakim kierunku chcemy podążać. W ten naturalny sposób rozpoczęło się wspólne działanie.

Tłumacząc z języka angielskiego na polski nazwa Waszego zespołu brzmi Kobiety do wynajęcia. Jedną z nich jest Sofii?

Chcieliśmy nazwę, która zaintryguje, wzbudzi ciekawość.  Zdecydowanie nie chcieliśmy skrywać za nią żadnej idei. Szukaliśmy raczej czegoś, co nie byłoby śmiertelnie poważne. Nazwa powstała jeszcze, gdy działaliśmy we dwójkę, zatem w ówczesnym kontekście miała zabawny charakter. Osobiście nie widzimy w niej żadnych dwuznaczności, natomiast jeśli ktoś chce się czegoś doszukiwać – to znaczy że pomysł na intrygującą nazwę zadziałał! Na marginesie można dodać, że w USA istnieje organizacja Women For Hire pomagająca znaleźć kobietom zatrudnienie.

Nie macie jeszcze na swoim koncie płyty, w internecie są opublikowane jedynie trzy utwory. To nie przeszkodziło by wystąpić na ważnym festiwalu muzycznym Spring Break w Poznaniu. Jak do tego doszło, że nikomu nieznany zespół znalazł się w takim miejscu?

To było dla nas pozytywne zaskoczenie. Zaproszenie na Spring Break przyszło niedługo po zamieszczeniu w internecie Time To Waste. Piosenka otrzymała pozytywne recenzje w kilku ważnych portalach internetowych. Znalazła się też na liście przebojów radia Planeta.fm, gdzie dotarła do 3. miejsca Fresh Top 20 i  była regularnie grana przez wrocławskie Radio Ram. Dzięki temu dowiedział się o nas Tomek Waśko, organizator wspomnianego festiwalu. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że dał nam taką szansę, obdarzył nas wielkim zaufaniem. Po otrzymaniu zaproszenia opublikowaliśmy drugą piosenkę z nadchodzącego EP pt. Careless. Obecnie rejestrujemy trzeci utwór. Pojawi się w internecie niebawem, ale mieliśmy okazję zaprezentować go już na Spring Break.

Co najbardziej zapamiętacie z pobytu w Poznaniu? Poznaliście tam kogoś?

Niezwykle przyjazną atmosferę i to, że każdy koncert cieszył się dużym zainteresowaniem. Przez miasto przetaczały się pochody festiwalowiczów. Wielu znało piosenki młodych zespołów, które podobnie jak my, dopiero debiutowały. Takiego wydarzenia brakowało w naszym kraju, czuliśmy się na Spring Break naprawdę świetnie. Poznaliśmy ludzi, którzy są pasjonatami świeżej muzyki. Mamy nadzieję, że to wydarzenie z roku na rok będzie zyskiwało jeszcze większą popularność. Daje niezwykłe możliwości, eksponuje polską scenę i jest po prostu świetną zabawą dla tych, którzy lubią nową muzykę.

Była jakaś wpadka, czy wszystko poszło tak jak miało być?

Była! Już na samym początku występu doszło do awarii naszego mixera, który obsługiwał douszny odsłuch dla perkusisty. Zdecydowaliśmy się jednak zagrać bez niego. Współpracy odmówił też sampler. Sporo osób musiało to zauważyć, jednak nie jesteśmy pewni czy domyślili się, że w związku z tym wydarzeniem nasz cały występ był w pół improwizowany! Nasz pierwszy koncert dał nam lekcję jak radzić sobie w sytuacji, gdy wychodzisz przed publiczność i w zasadzie grasz coś zupełnie innego, niż podczas miesięcy przygotowań na próbach.

Nie jesteście zawiedzeni, że pierwszy Wasz koncert odbył się w Poznaniu, a nie we Wrocławiu skąd pochodzicie?

Nie jesteśmy, ponieważ w Poznaniu czuliśmy się, jak w domu. Jesteśmy z Wrocławia i z pewnością zagramy tu nie raz, zaś wyjazd na festiwal do innego miasta, to zawsze ekscytująca sytuacja.

Zobaczcie również wywiad z Kasią Klimczyk – „LASS. MADE IN POLAND”

Jak można określić Waszą muzykę?

Przede wszystkim chcemy tworzyć muzykę, której przyjemnie się słucha bez względu na to, jakimi środkami to osiągniemy.

Numer Time To Waste, jest bardzo świeży i mocno wyróżniający się w polskiej muzyce. Domniemam, że inspirujecie się dźwiękami z zachodu…

Inspiracji jest zawsze mnóstwo, ale w przypadku tej piosenki ograniczyły się raczej do warstwy aranżacyjnej i produkcyjnej. Inspiracji melodyczno rytmicznej szukaliśmy w samym tekście piosenki. Co ciekawe, demo całkowicie różniło się od wersji finalnej.

Trudno jest się z taką muzyką przebić?

Może za jakiś czas będziemy mieli konkretne zdanie na ten temat, obecnie skupiamy się głównie na tym, żeby zrealizować nasze pomysły na nagrania i nie staramy się wybiegać za bardzo w przyszłość. Wydaje nam się jednak, że taki rodzaj muzyki zyskuje w naszym kraju na popularności.

Macie przygotowany plan lub ścieżkę którą chcecie dążyć, czy jednak stawiacie na spontaniczność?

Kiedyś myśleliśmy, że mamy. Obecnie dzieje się tyle ciekawych, zaskakujących nas wydarzeń, że ciężko tworzyć szczegółowy plan. Czasami rzeczy dzieją się same.

Wspomnieliście, że szykujecie debiutancką EP-kę. Zdradzicie szczegóły projektu?

Tak, chcielibyśmy aby ujrzała światło dzienne przed wakacjami, obecnie planujemy współpracę z producentem z zewnątrz, ale nie chcemy jeszcze zapeszać, więc ominiemy szczegóły. Na pewno dalej chcemy czymś zaskoczyć.

Nagracie teledysk? Bo teraz widzę tylko lyrics video, czyli takie, które wyświetlają tekst piosenki.

Zdecydowanie planujemy teledysk, może nawet do piosenki, której premiera w najbliższych tygodniach. Do naszych lyric video mamy ogromny sentyment, uwielbiamy je nagrywać, bawić się obrazem, który uzupełnia naszą muzykę. Jest to niestety czasochłonne, ponieważ wszystko, co do tej pory wyszło pod szyldem WFH stworzyliśmy od początku do końca samodzielnie – od muzyki i produkcji, po kręcenie i edycję video. Jesteśmy z tego powodu bardzo dumni, ale tez czujemy, że najwyższa pora przyśpieszyć poprzez współpracę z innymi.

Będzie możną posłuchać materiału na żywo?

Wciąż doskonalimy warsztat koncertowy i jednocześnie nagrywamy EP. Mamy nadzieje, że zaraz po jego wydaniu będziemy mogli podać konkretne terminy koncertów.

~ Mateusz

Chcesz być z nami na bieżąco? Zajrzyj na naszego facebooka i instagram.

Udostępnij na:Share on FacebookTweet about this on Twitter


4 comments

Post a new comment